Radny z Nowej Dęby zdjął tęczową flagę z budynku publicznej instytucji w Warszawie. Teraz sprawa znalazła swój finał w sądzie. Tomasz Wolan został uznany za winnego i ukarany. Sam przekonuje jednak, że absolutnie nie zamierza zmieniać swoich poglądów ani wycofywać się z działalności publicznej.
Sprawa, o której od miesięcy było głośno nie tylko w Nowej Dębie, ale również w wielu mediach, doczekała się rozstrzygnięcia.
Radny Tomasz Wolan poinformował, że sąd wydał wobec niego wyrok nakazowy w związku ze zdjęciem tęczowej flagi z budynku Staromiejskiego Domu Kultury w Warszawie.
Za zdjęcie tęczowej flagi
Do zdarzenia doszło 22 marca 2025 roku podczas pobytu radnego w stolicy. Jak relacjonował Tomasz Wolan, zwrócił uwagę na fakt, że na budynku publicznej instytucji wywieszone były flaga Ukrainy, biało-czerwono-biała flaga Białorusi oraz tęczowa flaga symbolizująca środowiska LGBT.
Według nowodębskiego radnego na budynku zabrakło flagi państwowej Polski.
To właśnie ten fakt miał skłonić go do podjęcia działania. Po rozmowach z pracownikami instytucji zdecydował się samodzielnie zdjąć tęczową flagę. Jak wynikało ze zgłoszenia, podczas interwencji mogło dojść do jej uszkodzenia, co stało się podstawą do wszczęcia postępowania.
Sąd wydał wyrok
O zakończeniu sprawy Tomasz Wolan poinformował za pośrednictwem Facebooka.
Jak przekazał, sąd rozpoznał sprawę w trybie nakazowym, czyli bez przeprowadzania rozprawy i bez osobistego wysłuchania stron.
– Po ponad roku przyszło rozstrzygnięcie mojej sprawy. Bez rozprawy. Bez wysłuchania. Bez możliwości przedstawienia swoich racji przed sądem. W trybie nakazowym uznano mnie za winnego i wymierzono karę – napisał.
Wolan podkreślił, że nie zgadza się z oceną, jakoby jego celem było umyślne zniszczenie mienia. Jak twierdzi, jego intencją było zwrócenie uwagi na brak polskiej flagi na budynku publicznym.
Dlaczego nie odwołał się?
Samorządowiec przyznał, że miał możliwość wniesienia sprzeciwu od wyroku nakazowego, jednak świadomie z niej nie skorzystał.
Jak wyjaśnił, decyzja nie była równoznaczna z przyznaniem się do winy. Według niego wynikała z braku wiary w możliwość równego traktowania w sprawach dotyczących ideologii.
W swoim wpisie szeroko odniósł się również do kwestii wolności obywatelskich, krytykując – jego zdaniem – rosnącą liczbę regulacji, ograniczeń i prób wpływania na poglądy obywateli.
Mimo niekorzystnego dla siebie rozstrzygnięcia radny deklaruje, że w żadnym wypadku nie zamierza rezygnować z aktywności publicznej.
– Niektórzy liczyli pewnie, że taka sprawa mnie uciszy. Nic z tego. Nie podcina mi skrzydeł. Wręcz przeciwnie – podkreślił w oświadczeniu.








