Zalew w Nowej Dębie latem przyciąga setki mieszkańców, stając się tłem dla spacerów, rodzinnych wypadów nad wodę czy dużych wydarzeń takich jak Militariada czy Noc Świętojańska. Niestety, w ostatnich tygodniach obraz tego miejsca budzi coraz większe emocje – i nie są one pozytywne.
Temat czystości nad zalewem w Nowej Dębie poruszyła radna Anita Nowotko-Chmielowiec:
Kaczki w śmieciach
– Chciałam zwrócić uwagę na sprzątanie zalewu i jego okolic. Byłam tam na spacerze i widziałam, jak kaczki siedzą w śmieciach. Wokół pełno puszek, papierów i innych odpadów, nawet tuż przy samej linii brzegowej.
– W niedzielę widziałam matki z dziećmi, które moczyły nogi w wodzie. Nagle przyszły policjantki i spisały te osoby, jakby chciały je stamtąd przegonić. To wyglądało bardzo niepokojąco – mówiła na sesji Rady Miejskiej w Nowej Dębie.

Winne oszczędności?
Na zarzuty odpowiedział burmistrz Wiesław Ordon, wskazując na ograniczone finanse:
– Na początku roku zdecydowaliśmy, że w przypadku odejścia pracowników na emeryturę nie zatrudniamy nowych osób na ich miejsce. Niestety, sytuacja budżetowa na to nie pozwala. Dziś jeden pracownik zajmuje się zarówno stadionem, jak i zalewem. To stanowczo za mało, żeby utrzymać tam stały porządek – wyjaśniał burmistrz.
Jak dodał, Samorządowy Ośrodek Sportu i Rekreacji tymczasowo otrzymał wsparcie dwóch pracowników, ale problem wciąż pozostaje nierozwiązany.
– Oczywiście musimy to posprzątać, ale pamiętajmy, że śmieci nie zostawiają kaczki, tylko ludzie. Za czystość wody odpowiada Polski Związek Wędkarski, który dzierżawi zbiornik od gminy. Natomiast brzeg i piasek są ich odpowiedzialnością i będę im to przypominał. Lasek i tereny zielone to już działka gminy – dodał Ordon.
Brakuje też toalet
Choć w ostatnich latach zalew w Nowej Dębie doczekał się wielu inwestycji w infrastrukturę, wciąż brakuje podstawowych udogodnień, takich jak toaleta z bieżącą wodą.
Mieszkańcy podkreślają, że jeśli miasto chce organizować duże imprezy, powinno zadbać o czystość i komfort odwiedzających.
Zalew w Nowej Dębie to nie tylko miejsce wypoczynku. To też ważna przestrzeń społeczna – od festynów, przez sport, po imprezy masowe. Dziś jednak zamiast dumy rodzi coraz częściej frustrację i pytania o to, kto odpowiada za jego stan.






