W Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Nowej Dębie dochodzi do sytuacji, która wywołuje ogromne emocje. Spółka ta ma wypłacać aż dwie pensje prezesowskie. Jak donoszą lokalne media, każda wypłata ma być na poziomie 18 000 zł miesięcznie.
Pensje trafiają zarówno do obecnego prezesa PGKiM, Krzysztofa Zuby, jak i do byłego prezesa Andrzeja Chejzdrala, który – choć już nie pełni funkcji – nadal otrzymuje wynagrodzenie.
Zmiany, zmiany, zmiany
Andrzej Chejzdral pełnił funkcję prezesa PGKiM od maja 2021 roku. Zasłynął z krytyki działań burmistrza Wiesława Ordona, między innymi w kontekście planów prywatyzacji spółki.
W czerwcu 2025 roku burmistrz stracił do niego zaufanie i rekomendował jego odwołanie. Jednak zgodnie z przepisami prawa pracy, Chejzdral znajduje się obecnie w tzw. okresie ochronnym przedemerytalnym, co oznacza, że nie można go zwolnić ani obniżyć mu wynagrodzenia.
Z informacji portalu infonowadeba.pl wynika, że były prezes nie ma przydzielonych żadnych obowiązków ani stanowiska, a mimo to co miesiąc na jego konto wpływa około 18 500 zł brutto.
Do maja 2026 roku, kiedy osiągnie wiek emerytalny, Chejzdral będzie pobierał pełne wynagrodzenie. Po odejściu ma otrzymać również sowitą odprawę.
Nowy prezes, nowe koszty
Nowym prezesem został Krzysztof Zuba, wcześniej związany z zarządem firmy DEZAMET S.A. Objął stanowisko 1 lipca 2025 roku.
Jego miesięczne wynagrodzenie – jak donoszą lokalne media – wynosi 18 000 zł brutto.
Oznacza to, że PGKiM – będąca spółką w 100% należącą do gminy Nowa Dęba – miesięcznie wydaje ponad 36 000 zł brutto wyłącznie na pensje prezesowskie. Rocznie daje to ok. 450 000 zł.
Burza na sesji
Podczas ostatnie sesji Rady Miejskiej opozycja skrytykowała ten stan rzeczy. Jej zdaniem, władze deklarują brak środków na podstawowe zadania gminy, w tym opóźnienia w odprowadzaniu składek do ZUS, a jednocześnie tolerują gigantyczne wydatki na wynagrodzenia w spółce komunalnej.
Temat dwóch pensji poruszył radny Tomasz Dziemianko, nie kryjąc swojego oburzenia:
– Dlaczego pan radny Marian Tomczyk nie protestował i dlaczego tak nie dbał o finanse gminy, kiedy powoływano drugiego prezesa PGKiM? Jest też drugi prezes, który bierze drugą pensję prezesowską – nie wiem, czy wykonuje pracę, czy nie. Czy wie pan, ile zarabia prezes PGKiM? 15–20 tys. zł? Jest podwójna pensja prezesowska płacona, plus odprawy i inne dodatki. Wie pan, jakie to są pieniądze?
Burmistrz ujawnia
Na te słowa zareagował burmistrz Wiesław Ordon, który przedstawił kulisy swojej decyzji:
– Nie chciałem tego poruszać w przestrzeni publicznej, ale pan radny Dziemianko mnie wywołał. W ubiegłym roku, pan prezes, w środku kampanii wyborczej, nie konsultując tego ze mną, przysłał pisma, w których chciał pokryć stratę sięgającą ok. 2,9 mln zł i zmniejszyć kapitał zakładowy spółki z 12 mln do 4 mln zł. W ten sposób PGKiM mogłaby zostać sprzedana nawet za 2,1 mln zł.
– Taka sytuacja była dla mnie nie do zaakceptowania. Zdecydowałem, że nie można podejmować takich działań w kampanii. Znaleźliśmy inne rozwiązania – przekazanie majątku gminy na kapitał zapasowy. To przez takie działania straciłem zaufanie do prezesa. I dlatego nawet kosztem pieniędzy, o których radny Dziemianko wspomniał, czasami trzeba podejmować takie decyzje, aby spółka działała w prawidłowy sposób
Dziemianko skomentował słowa Ordona:
– Słabo się rozmawia o kimś podczas jego nieobecności. Proponuję zaprosić byłego prezesa PGKiM na sesję i dać mu szansę się obronić. Ja nie wiem, czy pan burmistrz mówi prawdę, czy nie. A może jest jakieś drugie dno tej sprawy?
Na co burmistrz odpowiedział:
– Była ta sprawa już poruszana przez pana prezesa na sesji Rady Miejskiej.
PGKiM – strategiczna spółka
PGKiM w Nowej Dębie to kluczowa spółka dla codziennego życia mieszkańców. Odpowiada za:
- dostarczanie wody i ciepła,
- oczyszczanie ścieków,
- zarządzanie nieruchomościami,
- odbiór odpadów,
- utrzymanie zieleni miejskiej i cmentarza.
W obliczu rosnących kosztów utrzymania infrastruktury, pytanie o gospodarność władz miejskich staje się coraz bardziej palące.
Co dalej z PGKiM?
W liście otwartym do mieszkańców, Chejzdral ostrzegł, że polityka burmistrza może doprowadzić spółkę do zachwiania finansowego, a nawet do upadłości. Burmistrz kategorycznie zaprzeczył, że ma plany prywatyzacji PGKiM.
Jednak sytuacja finansowa spółki i samej gminy – w świetle wydatków na dwóch prezesów – staje się przedmiotem coraz szerszej krytyki.
Stać nas na dwóch prezesów?
Mieszkańcy Nowej Dęby mają prawo pytać, czy w obecnej sytuacji finansowej gminy stać ją na utrzymywanie dwóch prezesów spółki komunalnej. Wydatki sięgające kilkuset tysięcy złotych rocznie budzą uzasadnione wątpliwości i pytania o odpowiedzialność finansową władz gminy.
Z nieoficjalnych informacji, które do nas docierają, wynika, że Andrzej Chejzdral otrzymuje pensje nie z budżetu gminy, a z ZUS. Tak czy siak za jego prezesowskie wynagrodzenie płacą podatnicy.






