Wystarczył jeden wpis w mediach społecznościowych, by w Nowej Dębie zawrzało. Zdjęcia psów żyjących na zaniedbanej posesji, dramatyczny opis i mocne oskarżenia – to wszystko uruchomiło lawinę komentarzy. Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Tarnowie zarzuciło gminie bierność. Ta odpowiada: to nieprawda, a publikacja wprowadza w błąd.
We wtorek (06.01) na Facebooku pojawił się emocjonalny wpis Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Tarnowie sugerujący, że gmina „śpi snem zimowym”, a na jednej z ulic Nowej Dęby psy żyją w skrajnie złych warunkach.
Wizualnie okropna
Według relacji:
- posesja miała być pusta i „wizualnie okropna”,
- psy miały chować się w szmatach i prowizorycznych budach,
- miski miały być puste,
- jedna z suk miała być ciężarna i błąkać się po okolicy posesji,
- inny pies miał pilnie wymagać pomocy weterynaryjnej.
Wpis kończył się apelem do gminy o natychmiastową reakcję.
„To nie psy bezdomne”
Urząd Miasta i Gminy w Nowej Dębie zdecydowanie zaprzeczył zarzutom.
Magistrat podkreśla, że:
- właścicielka posesji straciła dom w wyniku pożaru – stąd zły stan techniczny budynku i chaos widoczny na zdjęciach;
- psami z miłością i zaangażowaniem opiekuje się sąsiadka, wskazana przez właścicielkę i jej syna;
- zwierzęta są zdrowe, najedzone i nie wymagają interwencji weterynaryjnej,
- pracownicy gminy monitorują sprawę na bieżąco.
Gmina określiła fotografie jako „obraz grozy”, ale jednocześnie zaznaczyła, że ich publikacja była – w jej ocenie – nieuprawniona i oparta na niesprawdzonych informacjach.
Padł też apel o niepowielanie fake newsów i weryfikowanie zgłoszeń „u źródła”.
Zdjęcia są prawdziwe
Warto jasno powiedzieć:
- zdjęcia dokumentują realny stan miejsca,
- nie zostały zmanipulowane ani wygenerowane,
- ich celem było zwrócenie uwagi na warunki bytowe zwierząt, a nie atak personalny.
Jeśli obraz jest wstrząsający, to nie dlatego, że ktoś go opublikował, lecz dlatego, że taki był stan faktyczny. To jednak nie przesądza jeszcze o zaniedbaniach ze strony gminy.
System czy deklaracje?
Cała sprawa odsłania problem szerszy niż jeden wpis na Facebooku. Pojawia się pytanie, które interesuje mieszkańców i obrońców zwierząt:
Czy gmina Nowa Dęba ma sprawnie działający, realny system reagowania na zagrożenia dobrostanu zwierząt, czy tylko zapewnia, że „pracownicy temat znają”?
Z jednej strony mamy emocjonalny apel organizacji prozwierzęcej i mocne obrazy. Z drugiej – stanowcze zapewnienia urzędu, że procedury działają, a psy nie są bezdomne. Prawda, jak to często bywa, wymaga spokojnej weryfikacji faktów, rozmów z opiekunami i jasnych, transparentnych działań.
Zobacz zdjęcia










Jeden komentarz
1. Stan posesji nie jest wynikiem pożaru, a pożar jest wynikiem tego co tam się dzieje. Te kobiety to tzw. zbieraczki,na posesji od dawna jest wysypisko odpadów, znoszonych tam z okolicy. Dom nie ma nawet podłączenia do bieżącej wody. Kobieta w wieku około 90 lat taszczyła przez całe miasto 5 litrowe bukłaki z wodą.
2. Sąsiadka czasem przyniesie jakieś resztki z obiadu i suchą karmę.
3. Zwierzęta nie są zdrowe. Jeden ma stan zapalny trzeciej powieki. Prawdopodobnie nawet nie są zaszczepione przecie wściekliźnie. Jestem pewien że weterynarza to one nie widziały. Co zresztą potwierdziła wizyta wolontariuszki w urzędzie.
Oprócz tego w takie mrozy psy śpią w starych rozpadających się budach.
4. Pracownicy gminy nic nie zrobili aby sytuacja się zmieniła. Jedyne co się zmieniło ostatnio to to że rodzina postawiła wysoki płot żeby nie było widać tego całego śmietnika.