Teren nad Zalewem w Nowej Dębie to jedno z najchętniej odwiedzanych miejsc rekreacyjnych w regionie. Latem przyciąga mieszkańców, turystów oraz uczestników dużych wydarzeń takich jak Militariada. Mimo rozwoju infrastruktury rekreacyjnej, jedno pozostaje niezmienione – brak toalety z bieżącą wodą.
Na Facebooku pojawił się wpis pana Pawła, mieszkańca Nowej Dęby, który zwrócił uwagę na problem braku toalet nad Zalewem:
To nie luksus
– Mężczyźni załatwiają się w krzakach, kobiety i dzieci muszą wchodzić w zarośla. Zalew to nasza wizytówka, odbywają się tu wielkie imprezy, a my nie mamy nawet podstawowych warunków sanitarnych. To nie tylko dyskomfort, ale i zagrożenie higieniczne. W XXI w. toaleta z bieżącą wodą to nie luksus, to konieczność.
Jego apel spotkał się z poparciem internautów, którzy udostępniają i komentują post.
Burmistrz popiera
Do dyskusji odniósł się także… burmistrz Wiesław Ordon. W komentarzu pod wpisem przyznał, że od dawna postuluje budowę stałej toalety:
„Stosowanie toi-toi to rozwiązanie tymczasowe. W poprzedniej kadencji przygotowałem projekt budowy toalety nad Zalewem. Koszt szacowany był na ok. 250 tys. zł. Niestety nie uzyskał on poparcia. Obecnie przygotowujemy media: wodę i kanalizację. Mam nadzieję, że tym razem radni wsłuchają się w głos mieszkańców – zaznaczył.
Głos radnych i SOSiR
Na jednej z ostatnich sesji Rady Miejskiej Hubert Krasowski, dyrektor Samorządowego Ośrodka Sportu i Rekreacji, który zarządza Zalewem, podkreślił, że oficjalny wniosek w tej sprawie nigdy do niego nie trafił:
„Jeżeli radni widzą taką potrzebę, trzeba to rozważyć. Nie jestem hamulcowym, ale do tej pory nikt nie złożył wniosku. Trzeba też pamiętać, że ostatnia toaleta została… wrzucona do zalewu”.
Nie zmienia to jednak faktu, że w ocenie mieszkańców dostęp do czystej toalety z bieżącą wodą to podstawowy standard, a nie fanaberia.
Dlaczego toaleta?
- Komfort i higiena – brak toalety zmusza ludzi do korzystania z zarośli, co jest nie tylko wstydliwe, ale i niebezpieczne dla zdrowia.
- Wizerunek miasta – Odwiedzający Zalew nie powinni wyjeżdżać z opinią, że „piękne miejsce, ale warunki jak sprzed wieku”.
- Wydarzenia masowe – przy tysiącach uczestników imprez masowych brak infrastruktury sanitarnej to realny problem.
- Rozwój turystyki – toaleta z bieżącą wodą i monitoringiem podniesie atrakcyjność miejsca.
Czy tym razem się uda?
Na razie temat wraca jak bumerang. Mieszkańcy apelują, burmistrz popiera, radni dyskutują. Czy wreszcie zapadnie decyzja o budowie toalety podłączonej do miejskiej sieci sanitarnej?
Jedno jest pewne – im większe społeczne poparcie, tym trudniej będzie zignorować problem.






