Burmistrz Wiesław Ordon rozwiał wątpliwości, oświadczając, że czołg T-34, a właściwie jego pomnik, nie wróci na planty w Nowej Dębie.
Dla wielu mieszkańców Nowej Dęby i okolic czołg T-34 to coś więcej niż historia. To wspomnienia dzieciństwa. Mimo to władze miasta i gminy nie planują powrotu do przeszłości.
Czołg T-34 w Nowej Dębie
W rozmowie z Radiem Leliwa burmistrz Wiesław Ordon rozwiał wszelkie wątpliwości:
– Dzisiaj funkcja plant jest nieco inna. Stały się one bardziej reprezentacyjne, szczególnie w kontekście organizacji wydarzeń wymagających dużej przestrzeni. Dlatego nie przewidujemy przywrócenia tego czołgu na planty.
Co więcej, podkreślił, że przestrzeń ta pełni dziś zupełnie inną rolę niż kilkadziesiąt lat temu.
Planty zmieniły swoją funkcję
Obecnie centralnym punktem Placu mjr Jana Gryczmana jest charakterystyczna fontanna, powstała w 2009 r. w ramach rewitalizacji.
To właśnie tutaj odbywają się:
- uroczystości państwowe
- wydarzenia z udziałem wojska
- miejskie imprezy plenerowe
Dlatego – jak zaznaczają władze Nowej Dęby – powrót ciężkiego sprzętu wojskowego nie wpisuje się w aktualny charakter tego miejsca.
Historia, która wraca
Czołg T-34 stanął na plantach w czasach PRL. Jednak w latach 90. – w wyniku zmian ustrojowych i dekomunizacji – został usunięty.
Co stało się później?
Maszyna trafiła na pobliski poligon wojskowy, gdzie służyła jako cel treningowy. Jednak dla mieszkańców miasta historia wygląda inaczej.
„To był nasz plac zabaw,”
Do dyskusji wrócił ostatnio mieszkaniec Nowej Dęby – Tomek Trela. Opublikował nagranie z plant, które szybko wywołało lawinę komentarzy.
– To nie był pomnik polsko-radzieckiej przyjaźni, tylko pomnik naszego dzieciństwa – podkreślił.
I trudno się z tym nie zgodzić.
Dla całych pokoleń dzieci czołg był:
- miejscem zabaw
- punktem spotkań
- „centrum świata”
Wspinanie się na lufę, wyścigi na wieżę, śmiech i brudne od rdzy ręce – to obrazy, które wielu mieszkańców pamięta do dziś.
Czy pojawi się chociaż tablica?
Choć powrotu czołgu nie będzie, pojawiła się inna propozycja. Tomek Trela zaapelował do władz miasta o stworzenie tablicy pamiątkowej.
– Może warto zrobić tablicę upamiętniającą pozytywne emocje, które mieliśmy jako dzieci – mówił.
To rozwiązanie wydaje się kompromisem, który mógłby pogodzić dwie perspektywy:
- nowoczesną wizję miasta
- sentyment mieszkańców
Czołg może wrócić… okazjonalnie
Burmistrz nie wyklucza symbolicznego powrotu czołgu – ale tylko w określonych sytuacjach:
– Myślę, że podczas Militariady możemy pomyśleć o tym, żeby od czasu do czasu taki czołg postawić.
Nostalgia kontra realia
Dziś sercem Nowej Dęby jest fontanna z czaplami. To nowy symbol miasta.
Jednak dla wielu prawdziwym symbolem pozostaje coś zupełnie innego. I choć decyzja władz jest jasna, emocje wokół czołgu wciąż są żywe.







Jeden komentarz
Nie jestem zwolennikiem pana burmistrza, panie Ordon. Nie do końca słuchałem, co pan przeczytał z kartki, ale jeśli uznał pan za stosowne odpowiadać na pytanie o czołg tylko dlatego, że ktoś za granicą uronił łzę z sentymentu, nie znając realiów codziennego życia w naszym mieście, to gratuluję. Coś musiało temu panu mocno zagrać — może głośniejszy bit, może alkohol, może zakład z kolegami, może sentyment za bardzo uderzył. Pewnie tak.
Proszę jednak odnieść się do realnych problemów, takich jak sytuacja oddziału ginekologiczno‑położniczego w Nowej Dębie, a nie odpowiadać na sentymentalne zachcianki.